Recenzja Revival Audio Atalante 7 Evo - Magazyn Wstereo

05-12-2025

RZUT UCHA / REVIVAL ATALANTE 7 / Ten francuski producent wszedł na rynek audio z wielkim impetem. W mniej niż dekadę stworzył markę, która stała się rozpoznawalna w całej Europie. Zaprezentował dwie serie kolumn, które zbierają świetne opinie wśród słuchaczy i recenzentów. Najnowszym modelem są topowe, wielkie, trójdrożne monitory. Jak zabrzmiały? Oto test Revival Atalante 7.

RZUT UCHA to nie pełnowymiarowy test. To flesz, szybki i zwięzły opis tego, jakie są główne brzmieniowe cechy urządzenia. Co rzuca się w uszy. Co jest na pierwszym planie. Co słychać od pierwszych godzin wpięcia go w system. To zachęta do tego, by w spokoju, ze skupieniem, posłuchać tego sprzętu dłużej.

Tym razem rzuciłem uchem z przymusu. Bardzo chciałem posłuchać tych kolumn długo i dokładnie w swoim pokoju odsłuchowym, który doskonale znam. Tym bardziej że ich “mniejsi bracia”, czyli Revival Atalante 5 (test TUTAJ) bardzo mi się podobały. Ale niestety nic z tego. Wąska klatka schodowa, strome schody i waga kolumn uniemożliwiały ich wniesienie do mnie. Pozostał więc odsłuch w pomieszczeniu dystrybutora.

Przypomnę tylko, że Revival Audio to stosunkowo młoda marka. Francuska firma nie ma nawet dziesięciu lat. Założona została jednak przez doświadczony ludzi z branży audio. I szybko uzyskała uznanie i niemały rozgłos. Odsłuchiwane kolumny to ich topowa konstrukcja. Jest też drugim dużym monitorem w stylu vintage w ofercie.

Revival Atalante 7 – test. Brzmienie

Już po krótkim odsłuchu nie miałem wątpliwości, że Francuzom udała się trudna sztuka połączenia muzykalności z pewnego rodzaju wyczynowością, a więc dokładnością, precyzją i kontrolą. Nie poszli na łatwe rozwiązania, w stylu ocieplenia dla umuzykalnienia czy maksymalnej rozdzielczości w celu zrobienia ogromnego pierwszego wrażenia.

Niemniej jednak Revival Atalante 7 są dokładne i naprawdę świetnie separują dźwięki, ale robią to w dość charakterystyczny sposób. Otóż wyraziście zaznaczony jest atak, natomiast kolumny świetnie różnicują wybrzmienia, pozwalając różnym dźwiękom na różną długość wygaszania, co na pewno sprzyja świetnemu bogactwu prezentacji i wspomnianej wcześniej muzykalności.

I to właśnie bogactwo prezentacji jest jedną z najmocniejszych cech tych kolumn, a szczególnie w górze pasma i w średnicy, czyli tam, gdzie jest najwięcej muzyki. Mimo swojej barwowej neutralności kolumny przekazują masę informacji o dźwiękach, świetnie je różnicują i pokazują we wciągający sposób.

Uwiódł mnie na przykład sam początek kapitalnego utworu “The Gloaming” zespołu Radiohead. Na tle mocnego, syntetycznie generowanego basu pojawiają się elektroniczne szumy, trzaski i zgrzyty. Ile tam jest informacji! Okazało się, że te z pozoru proste rzeczy mogą byś bogate, różnorodne, ciekawe. Podobnie jest z górą – talerze perkusji Andrew Cyrille`a mieniły się barwami, kolorami i długościami wybrzmień (mino neutralności – co podkreślam).

Świetne rzeczy dzieją się też w niższej średnicy i górnym basie – kontrabas Renaud Garcia-Fonsa brzmi spektakularnie: mocno, bogato, z kapitalnie oddaną fakturą (znajomy mawia: słychać, jak kalafonia osypuje się ze smyczka). Głos Kurta Ellinga czy saksofon Sonnyego Rollinsa – równie piękne.

Bas w tych kolumnach przeczy nieco temu, co widzimy. Patrzymy na naprawdę duży przetwornik, spodziewamy się może nie trzęsienia ziemi, ale na pewno ogromnego basowego łupnięcia, a tymczasem otrzymujemy szybkie, konturowe, bardzo dobrze trzymane w ryzach niskie tony. Słuchałem już kilku modeli Revival Audio, i mam takie wrażenie, że to głośniki zawsze dobrze kontrolujące dźwięk (testy TUTAJ).

Tak więc żadnych basowych łun, żadnego puchu, zmiękczania, milusińskiego pomrukiwania, czarowania. Jest konkretny bas z dużą energią, pokazujący bardzo dużo smaczków, faktur, sposobu artykulacji, a nawet ślizgów palców na drucikach nawiniętych na struny. Szybkie klangowanie ma odpowiedni czas i dobre odbicie. Ale kiedy trzeba zejść naprawdę nisko i mocno uderzyć – to będziecie to mieli.

Generalnie na samym początku wydaje się, że to głośniki grające po jaśniejszej stronie neutralności. Ale to nie do końca tak. W innych kolumna tej marki było troszkę ocieplenia, szczególnie na dole i w niższej średnicy, tu tego nie ma. Góra i średnica nadal są neutralne, natomiast w basie nie ma już ciepła. I stąd takie wrażenie.

Przestrzeń to mocna strona wszystkich kolumn Revival i tak było też przypadku “siódemek”. Wymagały co prawda w czasie odsłuchu skorygowania ustawienia – to w końcu naprawdę duże skrzynki i potrzebują trochę miejsca wokół siebie – ale odwdzięczyły się naprawdę świetną przestrzenią. Skrzynie znikają z pomieszczenia, budując scenę za sobą, rozłożyście, z ładnie oddanymi planami, z trójwymiarowymi bryłami źródeł pozornych. Stereofonia? Jest precyzja i powietrze.

Dynamika – bez uwag. Na początku odsłuchów spodziewałem się nawet nieco więcej, bo zacząłem od spokojnej, kameralnej muzyki (jazzowe trio czy nasza genialna Bastarda). Ale kiedy już z głośników popłynął wspomniany wcześniej Radiohead, Mari Boine czy orkiestra symfoniczna – niedosyt prysł. Tym bardziej, że werwa i szybkość też są świetne.

Reasumując. Revival Atalante 7 Evo to znakomite kolumny. Kontynuują drogę wyznaczoną przez “Piątki”, ale idą dużo dalej. W przejrzystości, bogactwie, dokładności. Nieco inaczej obchodzi się basem, podając go w sposób jeszcze bardziej kontrolowany, ale równie wciągający. I nadal to kolumny, które szokują przestrzennością. Dlaczego szokują? Bo to niebywałe, że tak wielkie skrzynki potrafią kompletnie zniknąć. Czary.

Revival Atalante 7 – wygląd i budowa

Największe i najnowsze kolumny w ofercie francuskiego producenta ogólnie przypominają mniejszy model oznaczony numerem 5. Są jednak od niego dużo większe i masywniejsze – to naprawdę wielkie monitory w stylu vintage, które posadawia się na niskich podstawka lub można je ustawić na podłodze i odpowiednio odchylić za pomocą będących w komplecie podpórek.

Skrzynki wykonane są fantastycznie w charakterystycznym dla firmy stylu – to proste bryły oklejone wysokiej jakości naturalnym fornirem i ozdobione (bardzo gustownie i zachowując umiar) wstawkami z okleiny innej barwy – to szlachetna i nieco zapomniana już technika intarsji.

Revival Atalante 7 to wielkie monitory trójdrożne. Uwagę zwraca przede wszystkim duży, 15-calowy głośnik niskotonowy BSC™ z kanapkową membraną wykonaną z materiału, w którym wykorzystano bazalt. To patent francuskiego producenta. Powyżej inny wyróżnik dużych monitorów Revival, czyli kopułka średniotonowa o podwójnym zawieszeniu, oraz firmowy głośnik wysokotonowy z Tetoronu z udoskonaloną powłoką.

Port bas refleksu – na nowo ukształtowany – znajduje się na przedniej ściance, co pozwala zmniejszyć ewentualne problemy z basem. Terminale głośnikowe są pojedyncze, ale dobrej jakości. Zwrotnica jest ręcznie dostrajana, wykorzystano wysokiej klasy komponenty, okablowanie wewnętrzne zrobiono z kabli Skyline, świetnie znanej firmy Van den Hull.

Czytaj pełną recenzję na stronie magazynu Wstereo